Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Egzemplarz recenzencki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Egzemplarz recenzencki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 maja 2013

Recenzja: "Lista moich zachcianek" - Gregoire Delacourt

Tytuł: "Lista moich zachcianek"
Autor: Gregoire Delacourt
Cena: 36, 00 zł
Ilość stron: 153
Moja ocena: 7/10


Gdy zamawiałam "Listę moich zachcianek" nie zerknęłam ani na ilość stron, ani na opis czy autora, jak to zwykłam robić. Po prostu postanowiłam ją przeczytać. Toteż spotkało mnie miłe zaskoczenie kiedy zorientowałam się, że będę miała okazję zapoznać się z kolejną książką autora fenomenalnej powieści "Pisarz rodzinny". Od razu pojawił się błysk w oczach i rozpoczęłam lekturę.

Główną bohaterką utworu jest Jocelyne Guerbette - spełniona kobieta w średnim wieku, posiadająca kochającego męża i dwójkę dorosłych dzieci. Każdego dnia z przyjemnością idzie do pracy we własnej pasmanterii, a w wolnych chwilach prowadzi bloga o swoich robótkach. Z pozoru opis życia przeciętnej obywatelki klasy średniej. Ale pewnego dnia, Jocelyne wygrywa na loterii ponad 18 milionów euro i wtedy postanawia spisać wszystkie swoje niespełnione marzenia, szaleństwa, do których nigdy wcześniej by się nie przyznała. Mimo iż Jocelyne robi, co może, żeby pieniądze nie wywróciły jej życia do góry nogami, to musi pamiętać, że ludzka chciwość rządzi się własnymi prawami.

piątek, 15 marca 2013

Stephanie Plum i jej kolejne perypetie życiowe.

Tytuł: "Po szóste nie odpuszczaj"
Autorka: Janet Evanovich
Ilość stron: 396
Cena: 36, 90 zł
Moja ocena: 7/10


Sensacja i kryminał to takie gatunki literackie, które oceniam zależnie od własnego humoru, to znaczy czasem go kocham, a czasem nienawidzę. Seria o Stephanie Plum była dla mnie nieznana do momentu, kiedy dowiedziałam się o premierze "Po szóste nie odpuszczaj", stąd pewnie domyślcie się, że nie przeczytałam poprzednich tomów. Zostałam jednak zapewniona, iż nie ma to większego znaczenia, tak więc teraz jestem już po lekturze i mogę pisać recenzję tejże książki. Jej autorką jest Jannet Evanovich - uznana amerykańska pisarka powieści kryminalno - sensacyjnych.

Stephanie Plum jest łowczynią nagród. Jej mentor, Komandos - żołnierz oddziałów specjalnych staje się podejrzanym o podpalenie i zabójstwo handlarza bronią. Stephanie dostaje zlecenie sprowadzenia trenera, jednak dobrze wie, że jeżeli Komandos nie zechce być znalezionym, to nikt go nie znajdzie. Jak w tym wszystkim odnajdzie się główna bohaterka, do której mieszkania przybywa niespodziewanie dwóch nowych lokatorów?

niedziela, 24 lutego 2013

Po drugiej stronie lustra...

Tytuł: "Reckless. Kamienne ciało"
Autorka: Cornelia Funke
Ilość stron: 349
Cena: 34,90 zł
Moja ocena: 4/10


Jakiś czas temu przeglądałam z moją koleżanką książki naszego dzieciństwa. Wspominałyśmy między innymi "Opowieści z Narni", "Kroniki wojen duszków" czy "Atramentową trylogię"i tę niezapomnianą atmosferę, jaka towarzyszyła nam przy odkrywaniu mrocznych tajemnic historii znanych nam bohaterów. Uznałyśmy, że  ciekawie byłoby przeczytać książkę w takim stylu jeszcze raz, w momencie, kiedy już lata dzieciństwa są jedynie miłym wspomnieniem. Nie wiem jakim sposobem, ale padło na "Reckless. Kamienne ciało" Corneli Funke - pisarki, o której wiele słyszałam, ale nie miałam okazji przeczytać, żadnej powieści jej autorstwa. Kiedy przekartkowałam książkę i zobaczyłam cudowne obrazki, powróciłam myślami do mojej ulubionej serii i postanowiłam: muszę to przeczytać! Dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont, miałam okazję. 

Jakub Reckless bardzo długo toczył dosyć burzliwe i pełne niebezpieczeństw życie po drugiej stronie lustra.  Znajdował dom i poczucie spełnienia w świecie, w którym nawet najmroczniejsze bajki są rzeczywistością. Przez lata zajmował się poszukiwaniem magicznych przedmiotów dla możnych tamtejszej krainy. Kiedyś Jakub posuną się jednak o krok za daleko i teraz ciało jego brata zaczyna zamieniać się w kamień. Reckless rozpoczyna walkę z czasem i z jedną z najniebezpieczniejszych istot krainy po drugiej stronie lustra - czarnej nimfy. 

sobota, 2 lutego 2013

Krok do nowej rzeczywistości.

Tytuł: "Długa Ziemia"
Autor: Terry Pratchett, Stephen Baxter
Ilość stron: 358
Cena: 32 zł
Moja ocena: 6,5/10


Od wieków ludzie zastanawiają się, czy jest możliwe życie na innych planetach niż Ziemia i czy istnieje we Wszechświecie jakaś rozumna rasa. No cóż, powstało na to wiele hipotez, które zaraz potem zostały obalone, albo nie udowodniliśmy ich słuszności do dzisiaj. Kwestia ta nawet w XXI wieku pozostaje otwarta i nie jest obojętna pisarzom science - fiction, których wyobraźnia nie ma horyzontów. Stephen Baxter i Terry Pratchett - dwaj uznani pisarze fantastyki stworzyli własną, alternatywną wizję wszechświata, wizję Długiej Ziemi...

Szeregowy Percy, który jeszcze przed chwilą był światkiem rozlewu krwi w jednej z bitew I wojny światowej budzi się na przyjemnej polance, słysząc śpiew ptaków i szum wiatru.  Kilkadziesiąt lat później totalnie aspołeczny i zamknięty chłopiec o imieniu Joshua pierwszy raz przekracza na równoległą planetę, co wkrótce obróci całą ludzką rzeczywistość o sto osiemdziesiąt stopni. Jakby tego było mało, w tajemniczych okolicznościach znika wynalazca krokera  - urządzenia, które pozwala swobodnie poruszać się po Długiej Ziemi. Wystarczy zrobić jeden krok...

sobota, 12 stycznia 2013

Podróż po śmierć i po życie...



Tytuł: "Thorgal. Powrót do krainy cieni" 
Autorka: Amelie Sarn
Ilość stron: 223
Cena: 39,99
Moja ocena: 7/10

W "Thorgalu" zakochałam się można powiedzieć od pierwszego wejrzenia, z resztą jak wszystkie kobiety. Kiedyś mimochodem zainteresowałam się ciekawymi okładkami na półce u mojej siostry i tak się zaczęła podróż z dzieckiem z gwiazd. Obecnie jestem po lekturze kilkunastu komiksów Rosińskiego i Van Hamme'a, które nadal mnie zadziwiają. Kiedy przeczytałam informację o tym, że niedługo ma pojawić się "Thorgal" - powieść postanowiłam przekonać się, czy fabuła tej opowieści może nadal urzekać bez rewelacyjnej kreski Rosińskiego. Początkowo podchodziłam do tego pomysłu z dystansem, gdyż zawsze uważałam, że głównym atutem słynnego komiksu są wspaniałe ilustracje, ale jak zwykle musiałam wszystko dokładnie sprawdzić oraz wybadać i tak zaczęła się moja lektura "Thorgal. Wyprawa do krainy cieni".

Pamiętacie fabułę komiksu "Thorgal. Powrót do krainy cieni"? Kiedy rozpoczynałam lekturę powieści niewiele mi to mówiło, ale z każdą kolejną stroną stopniowo zaczynałam coraz lepiej przypominać sobie poszczególne wątki. W tej części spokojne życie Thorgala i Arici zostaje po raz kolejny zachwiane. Małżonkowie zostają rozdzieleni, jednak wiking nie godzi się tak łatwo z losem i rusza pod prąd, aby ratować swoją małżonkę i syna, którzy znaleźli się w ogromnym niebezpieczeństwie. Ale niepokonany wojownik jest ulubieńcem bogów, więc może ich błogosławieństwo pomoże mu wrócić cało z wyprawy do krainy cieni... 

poniedziałek, 10 grudnia 2012

"Gorączka" na podróże w czasie.

Tytuł: "Gorączka"
Autorka: Dee Shulman
Ilość stron: 430
Cena: 34,99 zł
Moja ocena: 7/10


Podróże w czasie to temat ponadczasowy. Motyw wehikułu czasu interesował ludzi różnych epok, a i dzisiaj zbiera wokół siebie liczne grono fanów. Współczesne książki różnią z wiadomych względów od tych XIX czy XX wieku, ale z pewnością mogę stwierdzić, że zachowały klimat. "Trylogia czasu", "Burza", a teraz "Gorączka", które zbierają same pozytywne opinie świadczą chyba o tym, że dla ludzi XXI wieku temat podróży w czasie nadal jest intrygujący i pociągający. No cóż, czytałam wszystkie wymienione tytuły i muszę przyznać, że ja również za każdym razem daję się złapać na ten sam haczyk... :D

Ewa jest zbuntowaną nastolatką, która posiada wiele zdolności. Jednak nie potrafi poradzić sobie ze środowiskiem i z bliskimi. Po kolejnym wyrzuceniu ze szkoły publicznej, dziewczyna postanawia rozpocząć naukę w renomowanym St Magdalene's, w którym jak się okazuje znajduje akceptację i zrozumienie. Jednak jej ciekawość w pewnym momencie staje się dla niej przekleństwem. Otóż w pracowni biologicznej dziewczyna zaraża się niebezpiecznym wirusem, w skutek czego zapada na niezidentyfikowaną chorobę. Kiedy już wraca do zdrowia sen z powiek spędza jej tajemniczy chłopak o imieniu Seth, który rozpoznaje w niej swoją ukochaną. Jak się później okazuje chłopak przybył z II wieku, a teraz próbuje rozwiązać zagadkę śmiertelnego wirusa... Czas, który dotychczas był sprzymierzeńcem teraz działa na ich niekorzyść...

wtorek, 27 listopada 2012

Literacki sukces wpisany w los pisarza rodzinnego...

Tytuł: "Pisarz rodzinny"
Autor:  Gregoire Delacourt
Ilość stron: 195
Cena: 36,00
Moja ocena: 9/10


Dłużej niż czytanie książki zajęło mi zastanawianie się nad tym, co powinnam zawrzeć w recenzji. Po przeczytaniu "Pisarza rodzinnego" wszystko, co próbowałam napisać wydawało mi się głupie i nieistotne. Bo właściwie to jak opisać książkę w paru słowach, z której myśli i interpretacje można czerpać bez końca? Sugerując się opisem i komentarzami myślałam, że będę miała okazję poznać jakąś miłą, krótką i zabawną historyjkę. I tak na prawdę tę powieść można określić tymi przymiotnikami. Jest w niej jednak coś jeszcze... Coś co mnie bardzo zaskoczyło...

Kiedy Eduard miał siedem lat napisał marne cztery wersy wiersza, dzięki którym objął funkcję pisarza rodzinnego i "dołączył do grona tych, którzy talent posiedli zbyt wcześnie". Wszyscy żywili wielkie nadzieje na jego przyszłość, jednak nie zawsze scenariusz jaki piszą dla nas inni okazuje się być udanym. Przy lekturze "Pisarza rodzinnego" możemy śledzić losy nieszczęśliwego wierszoklety od dzieciństwa do początku nowego życia...

wtorek, 13 listopada 2012

Historia chłopca, który ujarzmił wiatr...

Tytuł: "O chłopcu, który ujarzmił wiatr"
Autor: William Kamkwamba i Bryan Mealer
Ilość stron: 313
Cena: 38,00 zł
Moja ocena: 7,5/10


Kiedy Pani Ola z wydawnictwa Drzewo Babel poleciła mi, żebym wybrała jakąś książkę z ich oferty nie zastanawiałam się zbyt długo. Szczerze powiedziawszy to nie wiem, co mnie nakłoniło do wybory "O chłopcu, który ujarzmił wiatr. Nie czytałam żadnych opinii na temat tej książki, ba!, nigdy o niej nawet nie słyszałam, a co więcej, staram się  zazwyczaj unikać biografii i autobiografii, bo najzwyczajniej w świecie mnie nudzą. Więc co jest takiego przyciągającego w opowieści o afrykańskim chłopcu, który pewnego dnia postanowił ujarzmić wiatr, "spróbował i zrobił to"?

"O chłopcu, który ujarzmił wiatr" to książka, której akcja toczy się w niewielkiej malawijskiej wiosce Wimbe. Głównym bohaterem jest nastoletni chłopiec - William, mający tak jak inne dzieci plany na przyszłość, chce się wykształcić, zdobyć dobrą pracę, założyć rodzinę i spędzać spokojnie swoje życie w Malawii. Jednak po wielu latach obfitości, w jego kraju pojawia się ogromna susza w skutek której jego bliscy cierpią głód. Po końcu klęski rodzice chłopca mimo wszystko nie mają pieniędzy na utrzymanie syna w szkole. Jednak Will przyjmuje wszystko "na klatę" i bierze sprawy w swoje ręce. Postanawia, że pewnego dnia "ujarzmi wiatr" i jego bliscy odtąd już nigdy nie będą musieli cierpieć z powodu braku jedzenia....

sobota, 10 listopada 2012

"Tron Półksiężyca" Saladin Ahmed

Tytuł: "Tron Półksiężyca"
Autor: Saladin Ahmed
Ilość stron: 366
Cena: 19,90 zł
Moja ocena: 6+/10


Już bardzo długo nie czytałam niczego "fantastycznego", tak więc swój głód postanowiłam nasycić najnowszą powieścią Saladina Ahmeda . Pamiętasz może jak będąc małym dzieckiem pragnąłeś słuchać strasznych opowiadań i oglądać przerażające filmy mimo zakazów rodziców? Z "Tronem Półksiężyca" możesz jeszcze raz poczuć tamten klimat i wysłuchać kolejnej strasznej bajki, a zarazem zająć się na dobre dwa wieczory lekką i niewymagającą lekturą.

Adulla to stary i zmęczony życiem łowca Ghulli, który chciałby w końcu przejść na długo oczekiwaną i zasłużoną emeryturę. Jednak los przygotował dla niego zupełnie inny scenariusz. Otóż jego ojczyźnie zagraża śmiertelne niebezpieczeństwo. Wygnaniec, o którym już pewnie wszyscy mieszkańcy zapomnieli próbuje zawładnąć starą, ale bardzo potężną mocą. Nasilające się ataki ghuli nie dają Adulli wytchnienia, tak więc nie mając większego wyboru postanawia on wyruszyć w misję ze swoim uczniem, dziewczyną o niezwykłych zdolnościach oraz starym przyjacielem - magiem i jego żoną na ratunek Dhamsawaatowi.

sobota, 20 października 2012

"Kanalie też mają dusze" - historia pewnego, nastoletniego włóczęgi.


Tytuł: "Kanalie też mają dusze"
Autor: Brat Marie - Angel Carre 
Ilość stron: 186
Cena: 29,90
Moja ocena: 8/10


Do przeczytania „Kanalie też mają dusze” zachęcił mnie opis oraz pozytywna opinia Ceishy. Raz, że miałam akurat teraz ochotę na książkę tego typu, czyli wzruszającą historię opartą na faktach, a dwa, że opowieść wydała mi się bardzo bliska. Tak więc niedługo myśląc rozpoczęłam czytanie.

Książka opowiada o chłopcu,  nie będącym rozpieszczanym przez życie. Jednak pewnego dnia Bóg zsyła mu człowieka, z którym w niedługim czasie się zaprzyjaźnia. Więź pomiędzy młodym włóczęgą Gabrielem, a bratam Marie - Angela  dynamicznie się rozwija, a po jakimś czasie wydaje dorodne owoce. Otóż Gabriel zostaje ochrzczony i mimo że jego życie nadal nie jest usłane różami to potrafi on nareszcie cieszyć się chwilą.

niedziela, 9 września 2012

"Listy do dzieci" Takashi Nagai


Tytuł: "Listy do dzieci" 
Autor: Takashi Nagai 
Ilość stron: 216 
Moja ocena: 7+/10 

„Listy do dzieci” – książka, która z pozoru wydawała się jedną z poczytajek na dwa wieczory, tak zwany wyciskacz łez. I tutaj się mocno zdziwiłam, ponieważ zastałam coś zupełnie innego, a mianowicie testament ojca śmiertelnie chorego, który był bardzo konkretny i praktyczny, co mnie początkowo zbiło z tropu, ale później…

Książka jest pisana w formie jednego długiego listu. Nadawcą jest lekarz radiolog, który w skutek prowadzonych badań eksperymentalnych z pierwiastkami promieniotwórczymi zapada na ostrą chorobę popromienną. Felerny dzień, w którym jego miasto – Nagasaki ulega całkowitemu zniszczeniu krzyżuje jego plany. Świadomy swojej rychłej śmierci pisze testament dla swoich dzieci (ale nie tylko), który skupia uwagę na uregulowaniu dorobku moralnego i kulturalnego autora.


środa, 11 lipca 2012

"Ślad życia, ślad śmierci" Paul L. Maier


Tytuł: "Ślad życia, ślad śmierci" 
Autor:Paul L. Maier
Ilość stron: 505
Cena: 38,90 zł
Moja ocena: 6/10


Wyobrażaliście sobie kiedyś taką sytuację, że jedno odkrycie/wiadomość może zmienić całe wasze życie, obalając podstawy na jakich je opieraliście? W pewnej chwili dogmat, waszej wiary runął jak zamek z zapałek, a wasze życie w tej chwili traci sens. Stajecie wtedy za grupą skandującą: „To nie prawda!”,  mówicie „Trudno. Skoro tak to tak” czy może próbujecie zniszczyć  to co staje Wam na przeszkodzie? Kiedy będziecie czytać „Ślad życia, ślad śmierci” z pewnością zastanowicie się, co uczynilibyście w obliczu takiej sytuacji.
Paul L. Maier to profesor historii starożytnej. Napisał on mnóstwo naukowych artykułów, ale również zajmuje się tworzeniem powieści. Jedna z dwóch przetłumaczonych na język polski to „Ślad życia, ślad śmierci”, którego macie okazję przeczytać recenzję.

wtorek, 3 lipca 2012

Krater strachu - recenzja "Miasteczka Niceville"


Tytuł: "Miasteczko Niceville"
Autor: Carsten Stroud
Liczba stron: 516
Cena: 38,00 zł
Moja ocena: 7/10


Fala nienawiści i rządzy zemsty może nas prześladować latami, szczególnie kiedy dotyczy całej rodziny. Ciągnie się wówczas przez pokolenia niczym klątwa, a jej piętno odczuwają zarówno młodzi, jak i starzy. No cóż, nie od dziś wiadomo, że niszczycielską moc nienawiści trudno zatrzymać.
Carsten Stroud to uznany i niejednokrotnie nagradzany dziennikarz prasowy oraz autor bestsellerów New York Timesa. „Miasteczko Niceville” to pierwsza część serii trzymających w napięciu horrorów o tajemniczym miasteczku.

Niceville to na pozór zwykłe, amerykańskie miasto. Posiada ono jednak jedną cechę charakterystyczną, a mianowicie niebywale wysoką liczbę zaginięć, przekraczającą wielokrotnie średnią krajową. Pewnego dnia dziesięciolatek – Rainer Teague dosłownie znika wpatrując się w lustro na wystawie sklepowej. Dokładnie za rok zostaje zgłoszone zaginięcie kolejnej mieszkanki miasteczka i jej ogrodnika. Sprawą zaczyna interesować się detektyw Kavanaugh wciągając siebie i swoją żonę w świat balansujący na krawędzi życia i śmierci, którym rządzi siła mieszkająca na dnie Krateru – otchłani znajdującej się blisko miasteczka.

czwartek, 28 czerwca 2012

"Gotenhafen", czyli jak przeprowadzić śledztwo nie znając swojej tożsamości.

Tytuł: "Gotenhafen"
Autorka: Izabela Żukowska
Ilość stron: 239
Cena: 32,99 zł
Moja ocena: 7/10



Wyobraź sobie, że zostałeś posądzony o zbrodnie – niesłusznie. Takie rzeczy się zdarzają, ludzi bywają omylni. Co jeśli jednak sam nie wiesz czy zabiłeś czy nie?
Izabela Żukowska to z wykształcenia muzykolog, a z zawodu dziennikarka. Obecnie doktorantka na Wydziale Nauk Społecznych  KUL oraz autorka „Teufela” i „Gothenhafen”.

W „Gothenhafen” po raz drugi spotykamy się z Franzem Thiedeke, który w holu jednego z hoteli znalazł ciało. Sam stracił pamięć i nie jest w stanie złożyć jakichkolwiek zeznań śledczym. Nie pamięta kim był, gdzie żył, ani jaki jest jego stan cywilny. W takim razie podejrzenie pada na niego. Thiedke postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i przeprowadzić własne śledztwo, jednak nie będzie to łatwe mając amnezję i oddech Gestapo na plecach, ścigającego go za jego polityczną przeszłość. Poza tym emerytowany komisarz nie rozumie sytuacji politycznej pomiędzy Polakami a Niemcami, przez co naraża siebie samego i swoich znajomych na niebezpieczeństwo.

środa, 20 czerwca 2012

"Żona tygrysa" Tea Obreht - recenzja.



Tytuł: "Żona tygrysa"
Autorka: Tea Obreht
Ilość stron: 330
Cena: 38,00 zł.
Czas czytania: 9 dni
Moja ocena: 7+/10 



Czasem ludzie, których spotykamy lub ich historie mogą zmieniać nasz pogląd na świat i nas samych, nieprawdaż? W końcu nie często staje nam na drodze taka postać jak nieśmiertelnik czy żona tygrysa. Tea Obreht to młoda, acz utalentowana pisarka, która urodziła się w dawnej Jugosławi. Debiutowała z powodzeniem fragmentem powieści „Żona tygrysa” opublikowanym w „New Yorkerze”. Jest najmłodszą laureatką nagrody Orange Prize. A jak skromna, polska widownia odebrała jej debiut? Za chwilę się dowiecie.

„Żona tygrysa” to powieść zawierająca w sobie dwie opowieści: o nieśmiertelniku oraz o tytułowej Żonie tygrysa. Obydwie łączy osoba dziadka głównej bohaterki, będący początkowo tajemniczą postacią, o której wiadomo wiele, ale tak naprawdę nic. Książka ukazuje poszukiwania odpowiedzi przez wnuczkę na wiele nurtujących ją pytań dotyczących jej bliskiego. Niezapomniana atmosfera opowiadania o Żonie tygrysa oraz niesamowity klimat opowieści o nieśmiertelniku wprowadza nas w kręte uliczki życia starszego pana.

niedziela, 10 czerwca 2012

Drapieżca rządny krwi - recenzja "Drapieżcy" Terri Blackstock


Tytuł: "Drapieżca" 
Autorka: Terri Blackstock
Ilość stron: 302
Cena: 36 zł
Gatunek: Thriller 
Moja ocena: 9/10



Do „Drapieżcy” nie trzeba się długo przybierać. Interesujący opis od razu zwraca uwagę czytelnika, a okładka, która według mnie została świetnie dopasowana do treści, intryguje. Aby wprowadzić dreszczyk emocji zadam na początku podstawowe pytanie, a mianowicie czy kiedykolwiek myślałeś/aś zamieszczając na portalach społecznościowych posty o sobie czy swoje fotki, że możesz być obserwowany/a przez mordercę?
Autorka - Terri Blackstock to amerykańska pisarka, której twórczość została niejednokrotnie doceniona przyznaniem wielu prestiżowych nagród. Pisze poczynając od romansów, a kończąc na thrillerach. Jej powieści nawiązują do tradycji chrześcijańskiej.


sobota, 9 czerwca 2012

Recenzja "Vademecum" ks. Adama Bonieckiego.




Tytuł: "Vademecum"
Autor: Ks. Adam Boniecki
Ilość stron: 96
Cena: 23,90zł
Moja ocena: 8/10




Czy książka, która wyciąga wszystkie nasze niedoskonałości i wady na światło dzienne, nazywając je przy okazji bez ogródek po imieniu może nam się spodobać? Jak się okazuje może, szczególnie kiedy jest napisana w tak fantastycznym, bezpośrednim i zabawnym stylu.
Ks. Adama Bonieckiego, autor m.in. „Vademecum” oraz redaktor naczelny Tygodnika Powszechnego jest chyba wszystkim dobrze znany, toteż myślę, że nie muszę go przedstawiać. Wcześniej jego autorstwa czytałam tylko „Kalendarium” bł. Ojca Świętego Jana Pawła II „Vademecum” natomiast było dla mnie ogromnym zaskoczeniem.

Vademecum to inaczej kompendium, czyli zbiór zawierający informacje na dany temat. Ks. Adam Boniecki postanowił nam sprezentować właśnie taki informator dla pokutnika, kierowcy i generała. Pokutniku, czy zdajesz sobie sprawę, że po drugiej stronie konfesjonału też siedzi grzesznik? Kierowco, czy zastanawiałeś się czasem nad uczuciami strąbionego i wyzwanego przez ciebie bliźniego? Generale, czy aby na pewno dobrze wypełniasz swoje obowiązki? To są tylko nieliczne z pytań, na które po lekturze tej króciutkiej książeczki 

Najnowszy utwór ks. Adama Bonieckiego to zbiór jego zasad, które zebrał w niewielki, przyjemnie czytający się zbiorek. Niekiedy wybuchałam śmiechem, kiedy indziej zapisywałam różne myśli, a czasami pozwalałam sobie na chwilę refleksji. Miałam ciągle nieodparte wrażenie, że autor pisał bezpośrednio do mnie (szczególnie podczas czytania „Vademecum kierowcy”), bo któż jak nie ja uwielbia tę adrenalinę buzującą w żyłach kiedy na liczniku jest ponad 150 km/h w miejscu, gdzie ograniczenie wynosi 70km/h. Bo któż jak nie ja czuje złość i niechęć do „bliźniego w cinquecento, który wlecze się lewym pasem”? A przecież tam też jedzie nasz brat… - przypomina nam autor.


wtorek, 29 maja 2012

"Na jednego człowieka przypada zawsze jedna śmierć" - "Przeczekać ten dzień" Anna Jaśkiewicz


Tytuł: "Przeczekać ten dzień" 
Autor: Anna Jaśkiewicz
Liczba stron: 157
Cena: 29,90 zł
Moja ocena: 7+/10


„Przeczekać ten dzień” to książka bardzo dojrzała i emocjonalna. No cóż, musimy przyznać, że rzadko zdarza nam się spotkać utwór, w którym aspekt końca egzystencji jest poruszany od strony duchowej, analizowany i omawiany „od podszewki”. Toteż wprawił mnie w osłupienie fakt, iż autorka ma zaledwie 18 lat! Jest to licealistka, laureatka Yale Book Award i XXXV Olimpiady Języka Francuskiego, a zarazem osoba, której inteligencja i oczytanie zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Ale o tym za chwilę. Przedstawiam Wam moją ocenę debiutu Anny Jaśkiewicz.

Książka rozpoczyna się od opisu koszmaru, który nawiedził nauczyciela języka polskiego – Karola. Nasz bohater zgubił swój kalendarz, będący dla niego uzupełnieniem niedoskonałej pamięci. Odnajduje go jednak po niedługim czasie na lekcji z klasą, której członkiem jest pewien tajemniczy uczeń. Kiedy Karol odkrywa, że na najbliższy piątek ma „zaplanowaną” i  zapisaną w agendzie śmierć nie wie czy traktować to jako głupi żart czy może pewnego rodzaju proroctwo, ostrzeżenie lub groźbę. Czytelnika od początku do końca nurtuje, co zdarzy się w piątek?

niedziela, 27 maja 2012

Recenzja "Zaginione wrota" Orson Scott Card


Tytuł: "Zaginione wrota"
Autor: Orson Scott Card
Cena: 36 
Ilość stron: 443
Moja ocena: 8+/10

Słyszałam wiele pochlebnych opinii o książkach Orsona Scotta Carda, ale mimo to nie mogłam się przełamać, aby po jakąś sięgnąć. Ów pisarz na pewno jest dobrze znany przez fanów fantastyki (w szczególności science fiction), głównie ze słynnej serii zapoczątkowanej przez utwór „Gra Endera”. Debiutował z sukcesem w wieku 26 lat i nadal tworzy powieści cieszące się uznaniem wśród czytelników z różnych części świata. „Zaginione wrota” to za razem pierwsza część nowego cyklu dla młodzieży oraz moje pierwsze spotkanie z Cardem.

Akcja utworu rozpoczyna się w okazałej posiadłości potężnej i wpływowej rodziny magów. Spotykamy się z 13-letnim Dannym, który wydaje się być kompletnym beztalenciem wśród swoich kuzynów wykazujących codziennie nowe umiejętności magiczne. Jednak, jak się wkrótce okazuje główny bohater nie jest takim nieudacznikiem na jakiego wygląda. Otóż odkrywa w sobie  zdolności do tworzenia magicznych wrót, jednak oznacza to la niego jedynie niechybną śmierć. Młody mag jest zmuszony uciekać od rodziny bez żadnych odpowiedzi i bez podstawowej wiedzy na temat swojego talentu. Jednak Danny, mimo iż jest wielkim psotnikiem, wykazuje się również niezwykłą inteligencją i rozsądkiem. Ale czy to wystarczy, aby ochronić się przed niszczycielską falą nienawiści rodów magów wymierzoną w „wrotmistrzów”?

czwartek, 1 września 2011

Recenzja "Qedesha"

Żądza władzy i jej wpływ na ludzkie życie


„Żyjesz długo i wzniesiesz się wysoko
Jeśli tylko poskromisz przypływ
Niezachwiany na najwyższej fali
Mknąc w kierunku wczesnego grobu”[1]

Qedesha to druga część trylogii Rafała Kossowskiego „Dzień, w którym upadł Kannan”, należąca do gatunku zazwyczaj omijanego przeze mnie szerokim łukiem. I mimo, że akcja dzieje się w czasach zupełnie znienawidzonych przed moją osobę pod względem historycznym, to opis na okładce „Perły”- pierwszej części cyklu, bardzo mnie zaciekawił.

Drugi tom „Quedesha” opowiada o dalszych losach pięknej Aberes, niegdyś nazywanej Perłą, która wraz ze swoją roczną córeczką rozpoczyna nowe życie. Ze wspaniałej królowej przemieniła się w zwykłą kobietę, a i teraz los nie szczędzi jej cierpień i  wymaga wielu wyrzeczeń.  Przez intrygi dawnych poddanych była zmuszona uciekać, ale rodzina nie przyjęła jej z otwartymi ramionami.  Razem ze swoją przyjaciółką Vini odkupuje karczmę, rozpoczyna pracę (o której kiedyś marzyła, ale z czasem nie wydaje jej się tak fantastyczna jak przedtem) i próbuje ustatkować się od nowa pod przybranym imieniem Rechabe. Kannan rośnie w siłę, a do miasta przybywa prześladowca Aberes Hetammu. Ona zamknęła już tamten rozdział, ale czy jej wrogowie nie pamiętają już o swojej  dawnej pięknej królowej?

Kolejna część serii Rafała Kossowskiego stawia przed nami te same pytania, co Perła, aczkolwiek obydwie powieści różnią się od siebie diametralnie. Ile może być warte szczęście? Czy dobro może pokonać zło? Jaka jest moc ciemnej strony? Co można sprzedać za władzę? To wszystko potrafi uświadomić nam cykl „Dzień, w którym upadł Kannan”. Niestety nie zdążyłam przeczytać pierwszej części- „Perły” w całości. Dobrnęłam do 60 strony, ale przez to wiele wątków z „Qedeshy” było dla mnie kompletnie niejasnych. Drugi tom w odróżnieniu do pierwszego porusza problemy Aberes, która nie boryka się już z intrygami przeciwko jej mężowi, lecz pracuje i stara się zapewnić byt dla małej córeczki. Nie przestała kochać Gemre i to staje się jej udręką. Jej serce przepełnia tęsknota za rodziną, którą w pewnym momencie swojego życia zdradziła, a zarazem wewnętrzna niechęć do własnej osoby. Mieszka już nie w pałacu, ale w karczmie, musi samodzielnie sprzątać, gotować i zajmować się swoją pociechą. Na domiar złego zjadają ją wyrzuty sumienia, a za murami miasta coraz bardziej rośnie napięcie. Potężny Kannan staje w obliczu wojny, a dla zwykłych mieszkańców może to oznaczać tylko jedno- śmierć i zniszczenie. W dodatku jej przeszłość stawia ją przed trudnymi wyborami.

Język w tej powieści jest ciężki, pełen opisów oraz długich wyjaśnień, które czasami wydawały mi się niepotrzebne. Z drugiej strony wiele słów  pochodzących z innych języków tudzież Qedesha nie były  mi znane dopóty nie zajrzałam do odpowiednich źródeł. Autor stwarzał pozory niebywale wyedukowanego w dziedzinie czasów starożytnych, aczkolwiek muszę stwierdzić, że dla mnie człowieka nie zainteresowanego tą epoką język stawał się uporczywy i nieprzystępny. Kolejnym mankamentem powieści jest format i czcionka książki. Moim zdaniem druk był unikatowy, ale kompletnie nieprzystosowany do dłuższego czytania. Format niewiele większy od tradycyjnego egzemplarza ciążył mi w rękach i musiałam sobie robić przerwy w lekturze. Dodatkowo powieść była pisana z dwóch punktów widzenia. Z jednej strony Aberes, a z drugiej życie królewskie na zamku. Szczerze powiedziawszy sprawy nowej królowej, która była według mnie niebywale irytującą postacią i króla oraz jego poczynania wojenne bardzo mnie nużyły. Ciągła obecność patosu i wyniosłości w pałacu czy w mowie Rechabe i jej przyjaciół była zbędna i naciągana. Mimo iż akcja dzieje się kilkaset klat przed naszą erą, to dało się wyuczyć elementy modernistyczne. Wiele razy przyłapałam autora na błędzie powtórzeniowym, co w takiej pracy nie powinno mieć miejsca. Pisarz namieszał imionami, które były nadawane nawet postaciom grającym rolę epizodyczną! Jeżeli chodzi o plusy, to pisarz umieścił przed każdym rozdziałem fragment wiersza, piosenki czy Pisma Świętego, co było dla mnie nowością i miłym zaskoczeniem.

Książka zainteresowała mnie, ponieważ rzadko w dobie dwudziestego pierwszego wieku spotykamy powieści o starożytnym Egipcie czy czasach przed naszą erą. Perłę wygrałam w konkursie nakapanie.pl i opis na okładce bardzo mnie zaciekawił, a mianowicie osoba Aberes wpleciona w taką fabułę. Długo nie mogłam się przełamać do pierwszej części, ale w końcu to zrobiłam i ten czas niestety uważam za stracony. Owszem są wątki, które potrafią w „Qedeshy” zaintrygować, jednak nie sądzę, aby ktoś na dłuższą metę mógł zakochać się w powieści o Kannanie.

Tak jak już to wcześniej powiedziałam „Qedesha” nie przypadła mi do gustu, głównie z powodu języka Rafała Kossowskiego. Co więcej, czasy starożytności nie od dziś wiadomo, że nie są łatwymi do omawiana chociażby na historii, a co dopiero mówić o książce. Bywają również pasjonaci takich lektur, więc takim ludziom mogę śmiało polecić „Qedeshę”. Z pewnością nie jest to utwór dla nastolatków, gdyż na swoim przykładzie mogę stwierdzić, iż gdybym nie musiała przeczytać tej książki ze względu na umowę z serwisem na pewno nie dokończyłabym jej.

Książka została przekazana przez portal o książkach nakanapie.pl. http://nakanapie.pl/book/713871/qedesha.htm
http://nakanapie.pl/autor/rafal-kosowski


[1] Pink Floyd, fragment piosenki Breathe z albumu Dark side of the moon

You might also like:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...