Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 lutego 2013

Krok do nowej rzeczywistości.

Tytuł: "Długa Ziemia"
Autor: Terry Pratchett, Stephen Baxter
Ilość stron: 358
Cena: 32 zł
Moja ocena: 6,5/10


Od wieków ludzie zastanawiają się, czy jest możliwe życie na innych planetach niż Ziemia i czy istnieje we Wszechświecie jakaś rozumna rasa. No cóż, powstało na to wiele hipotez, które zaraz potem zostały obalone, albo nie udowodniliśmy ich słuszności do dzisiaj. Kwestia ta nawet w XXI wieku pozostaje otwarta i nie jest obojętna pisarzom science - fiction, których wyobraźnia nie ma horyzontów. Stephen Baxter i Terry Pratchett - dwaj uznani pisarze fantastyki stworzyli własną, alternatywną wizję wszechświata, wizję Długiej Ziemi...

Szeregowy Percy, który jeszcze przed chwilą był światkiem rozlewu krwi w jednej z bitew I wojny światowej budzi się na przyjemnej polance, słysząc śpiew ptaków i szum wiatru.  Kilkadziesiąt lat później totalnie aspołeczny i zamknięty chłopiec o imieniu Joshua pierwszy raz przekracza na równoległą planetę, co wkrótce obróci całą ludzką rzeczywistość o sto osiemdziesiąt stopni. Jakby tego było mało, w tajemniczych okolicznościach znika wynalazca krokera  - urządzenia, które pozwala swobodnie poruszać się po Długiej Ziemi. Wystarczy zrobić jeden krok...

poniedziałek, 17 grudnia 2012

"Gra Endera" Orson Scott Card


Tytuł: "Gra Endera"
Autor: Orson Scott Card
Ilość stron: 336
Cena: 29,90
Moja ocena: 7/10
Tom: 1


O "Grze Endera" na pewno słyszał nie jeden mniej lub bardziej zainteresowany fantastyką czytelnik. To właśnie tym utworem Orson Scott Card wybrukował sobie ścieżkę do kariery pisarskiej. Pół roku temu pierwszy raz spotkałam się z twórczością tego autora przy okazji "Zaginionych wrót", które mnie oczarowały i zachęciły do przeczytania książki zajmującej czołowe miejsca na listach najlepszych książek science fiction.

Kiedy poznajemy Endera, ma on 6 lat i jest bardzo zdolnym oraz wrażliwym chłopcem. Jego siostra Valentine kocha go całym sercem, jednak brat Peter to podły i okrutny człowiek, który lubi znęcać się nad młodszym rodzeństwem. Pewnego dnia do drzwi rodzinnego domu Endera zapukał oficer armii, który zabrał chłopca do szkoły bojowej mającej za zadanie nauczyć go strategi i walki, aby kiedyś stawić czoło robalom, którzy przybywają z dalekich planet, aby zgładzić Ziemię. Jednak nie wiadomo, czy Ender jest na tyle mocny, żeby walczyć przeciwko śmiertelnie groźnym stworzeniom. W końcu to jeszcze dziecko...

sobota, 10 listopada 2012

"Tron Półksiężyca" Saladin Ahmed

Tytuł: "Tron Półksiężyca"
Autor: Saladin Ahmed
Ilość stron: 366
Cena: 19,90 zł
Moja ocena: 6+/10


Już bardzo długo nie czytałam niczego "fantastycznego", tak więc swój głód postanowiłam nasycić najnowszą powieścią Saladina Ahmeda . Pamiętasz może jak będąc małym dzieckiem pragnąłeś słuchać strasznych opowiadań i oglądać przerażające filmy mimo zakazów rodziców? Z "Tronem Półksiężyca" możesz jeszcze raz poczuć tamten klimat i wysłuchać kolejnej strasznej bajki, a zarazem zająć się na dobre dwa wieczory lekką i niewymagającą lekturą.

Adulla to stary i zmęczony życiem łowca Ghulli, który chciałby w końcu przejść na długo oczekiwaną i zasłużoną emeryturę. Jednak los przygotował dla niego zupełnie inny scenariusz. Otóż jego ojczyźnie zagraża śmiertelne niebezpieczeństwo. Wygnaniec, o którym już pewnie wszyscy mieszkańcy zapomnieli próbuje zawładnąć starą, ale bardzo potężną mocą. Nasilające się ataki ghuli nie dają Adulli wytchnienia, tak więc nie mając większego wyboru postanawia on wyruszyć w misję ze swoim uczniem, dziewczyną o niezwykłych zdolnościach oraz starym przyjacielem - magiem i jego żoną na ratunek Dhamsawaatowi.

piątek, 2 listopada 2012

"Tam gdzie ty" - wrażenia po pierwszym spotkaniu z Picoult



Tytuł: "Tam gdzie ty"
Autor: Jodi Picoult
Ilość stron: 565
Cena: 36 zł
Moja ocena: 2/10


Na moją pierwszą książkę Jodi Picoult czekałam bardzo długo. Wciąż czytałam pozytywne recenzje, a ciekawość zżerała mnie od środka. Nie przepadam za powieściami obyczajowymi, ale gdy nadarzyła się  okazja zdobycia „Tam gdzie ty” nie wahałam się ani chwili. Picoult skupia wokół siebie szerokie grono fanów. Jej książki zostały przetłumaczone na 34 języki, a łączny nakład przekroczył 15 mln egzemplarzy! Takie dane świadczą jedynie o tym, że ta 46 – letnia pisarka jest jedną z najbardziej znanych autorek powieści obyczajowych XXI wieku.

Max i Zoe z pozoru mogą wydawać się szczęśliwym małżeństwem, jednak długotrwałe starania o dziecko zawsze kończące się niepowodzeniem powoli rujnują ich związek. Po urodzeniu martwego dziecka Max i Zoe postanawiają się rozstać. Zoe znajduje pocieszenie w ramionach kobiety, natomiast Max wstępuje do Kościoła Wiecznej Chwały. Te dwa kontrastujące ze sobą światopoglądy po niedługim czasie stają się przyczyną głośnego konfliktu nie tylko pomiędzy Zoe i Maxem.

wtorek, 3 lipca 2012

Krater strachu - recenzja "Miasteczka Niceville"


Tytuł: "Miasteczko Niceville"
Autor: Carsten Stroud
Liczba stron: 516
Cena: 38,00 zł
Moja ocena: 7/10


Fala nienawiści i rządzy zemsty może nas prześladować latami, szczególnie kiedy dotyczy całej rodziny. Ciągnie się wówczas przez pokolenia niczym klątwa, a jej piętno odczuwają zarówno młodzi, jak i starzy. No cóż, nie od dziś wiadomo, że niszczycielską moc nienawiści trudno zatrzymać.
Carsten Stroud to uznany i niejednokrotnie nagradzany dziennikarz prasowy oraz autor bestsellerów New York Timesa. „Miasteczko Niceville” to pierwsza część serii trzymających w napięciu horrorów o tajemniczym miasteczku.

Niceville to na pozór zwykłe, amerykańskie miasto. Posiada ono jednak jedną cechę charakterystyczną, a mianowicie niebywale wysoką liczbę zaginięć, przekraczającą wielokrotnie średnią krajową. Pewnego dnia dziesięciolatek – Rainer Teague dosłownie znika wpatrując się w lustro na wystawie sklepowej. Dokładnie za rok zostaje zgłoszone zaginięcie kolejnej mieszkanki miasteczka i jej ogrodnika. Sprawą zaczyna interesować się detektyw Kavanaugh wciągając siebie i swoją żonę w świat balansujący na krawędzi życia i śmierci, którym rządzi siła mieszkająca na dnie Krateru – otchłani znajdującej się blisko miasteczka.

niedziela, 27 maja 2012

Recenzja "Zaginione wrota" Orson Scott Card


Tytuł: "Zaginione wrota"
Autor: Orson Scott Card
Cena: 36 
Ilość stron: 443
Moja ocena: 8+/10

Słyszałam wiele pochlebnych opinii o książkach Orsona Scotta Carda, ale mimo to nie mogłam się przełamać, aby po jakąś sięgnąć. Ów pisarz na pewno jest dobrze znany przez fanów fantastyki (w szczególności science fiction), głównie ze słynnej serii zapoczątkowanej przez utwór „Gra Endera”. Debiutował z sukcesem w wieku 26 lat i nadal tworzy powieści cieszące się uznaniem wśród czytelników z różnych części świata. „Zaginione wrota” to za razem pierwsza część nowego cyklu dla młodzieży oraz moje pierwsze spotkanie z Cardem.

Akcja utworu rozpoczyna się w okazałej posiadłości potężnej i wpływowej rodziny magów. Spotykamy się z 13-letnim Dannym, który wydaje się być kompletnym beztalenciem wśród swoich kuzynów wykazujących codziennie nowe umiejętności magiczne. Jednak, jak się wkrótce okazuje główny bohater nie jest takim nieudacznikiem na jakiego wygląda. Otóż odkrywa w sobie  zdolności do tworzenia magicznych wrót, jednak oznacza to la niego jedynie niechybną śmierć. Młody mag jest zmuszony uciekać od rodziny bez żadnych odpowiedzi i bez podstawowej wiedzy na temat swojego talentu. Jednak Danny, mimo iż jest wielkim psotnikiem, wykazuje się również niezwykłą inteligencją i rozsądkiem. Ale czy to wystarczy, aby ochronić się przed niszczycielską falą nienawiści rodów magów wymierzoną w „wrotmistrzów”?

niedziela, 6 maja 2012

"Wiedźmikołaj", czyli historia niekonwencjonalnego zastępstwa :-)

Tytuł: "Wiedźmikołaj"
Autor: Terry Pratchett
Ilość stron: 311
Moja ocena: 7,5/10

 Po fantastycznej zabawie z pierwszą częścią cyklu o Śmierci bez wahania sięgnęłam po kolejną. Los chciał, że z czterech pozycji wybrałam "Wiedźmikołaja", jednak kiedy przeczytałam niezbyt pochlebne opinie mój zapał automatycznie zgasł. Niektórzy mówili, że akcja się długo ciągnie, inni, że zakończenie jest przewidywalne itd. Jednak po 30 stronach książka wciągnęła mnie na tyle, że zapomniałam o negatywnych komentarzach.
Pratchett tym razem mnie nie zawiódł. Już na wstępie zaserwował potężną dawkę humoru, przez co potem szukałam tylko wolnej chwilki, aby przeczytać ukradkiem następny rozdział. Akcja na początku gnała jak szalona, potem nieco zwolniła, ale uważam, że i tak jest bardzo dobrze. Niestety jak zwykle muszę się przy okazji nagadać (choć obiecuję, że tym razem będzie krótko). Otóż, w "Wiedźmikołaju" mieliśmy do czynienia z 3 wątkami. I choć 2 bardzo mnie interesowały, to trzeci był kompletnie do... Czekałam tylko kiedy przejdę do następnego rozdziału.
Ale przymknijmy na to oko i pomówmy o tym, co było bezapelacyjnie najzabawniejsze i najciekawsze. Zapewne się domyślacie, że chodzi mi o Śmierć, który tym razem wcielił się w rolę Wiedźmikołaja. Nie będę się powtarzać i mówić po raz enty dlaczego go uwielbiam, ale wspomnę tylko o niesamowitej atmosferze świąt Bożego Narodzenia (w Świecie Dysku Strzeżenia Wiedźm) jakiej się nie spodziewałam spotkać w takiej książce. Szacun, Panie Pratchett.
Dobra, dobra. Mówię tylko o akcji i komizmie "Wiedźmikołaja", a tymczasem jest trzecia kwestia, którą koniecznie muszę poruszyć, a mianowicie mądrość zawarta w utworze. Otóż, z jednej strony w książce został obnażony komercjalizm Świąt Bożego Narodzenia,  a z drugiej Śmierć poprzez swoje "dosłowne" rozumowanie pokazuje, co jest w tym okresie najważniejsze. Jak fajnie było poczuć tą zimową, magiczną atmosferę przy 30-stopniowym upale... :-)
No cóż, pozostaje mi zamówić kolejną część opowiadającą o przygodach Śmierci, a Wam polecić "Wiedźmikołaja" :-)

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Małe co nieco o śmierci... - "Mort", Terry Pratchett

Tytuł: "Mort"
Autor: Terry Pratchett
Ilość stron: 230
Moja ocena: 7/10


"Mort" to moja czwarta książka autorstwa Terrego Pratchetta. Po beznadziejnym "Łups!" i "Kolor magii" oraz przeciętnej "Wyprawie czarownic" nie miałam kompletnie ochoty znowu przerabiać scenariusza: 1. Wielki zapał. 2. Droga przez mękę 3. Wyklinanie za stracony czas. No cóż, jednak znana jestem, jeżeli chodzi o książki, że mam słabą wolę, więc postanowiłam dać temu pisarzowi drugą szansę. Tym razem jednak, dobierając tytuł uważnie przyglądałam się komentarzom i opiniom różnych ludzi. Padło na "Mort" czyli pierwszą część z cyklu o Śmierci. Efekt był...

sobota, 21 kwietnia 2012

"Miasteczko Salem" - coś o książce i o moim 6 spotkaniu z S. Kingiem

Ocena: 4/10
Tytuł: "Miasteczko Salem"
Autor: Stephen King
Ilość stron: 524

"Zrogowaciałe stopy niech wstają,
Świadcząc, że zimne i nieme jest ciało.
Niech światło lampy zalśni w szkliwie podłóg.
Jedyny imperator: władca porcji lodów"

Nie byłam przekonana do kolejnej powieści o wampirach, ponieważ  po "zmierzchomanii" miałam na samą myśl o tych stworach odruch wymiotny, a słowo "wampir" nasuwało mi na myśl obraz cukierkowatego chłoptasia, który "wyrzeka się swojej natury". Bleee I tutaj "Miasteczko Salem" zaskoczyło mnie w pozytywny sposób, ale zaznaczam, tylko tutaj.
Pierwsze 200 stron niebywale intrygowało, przez co czytałam z zapartym tchem, jednak potem było tylko gorzej. Akcja wlokła się niemiłosiernie, a każdy następny ruch pisarza można było przewidzieć. Nie wzbudziła we mnie osławionego dreszczyku, ani nie powiało grozą. Zakończenie tak żałosne i przewidywalne, że miałam ochotę rzucić książką o ścianę  20 stron przed końcem. Uważam, że "Miasteczko Salem" to książka bardzo przereklamowana. Co więcej, jako że przeczytałam 6 powieści rzekomego "króla horroru", dostrzegam niebywałą schematyczność w jego utworach.

Była to moja 6 książka Stephena Kinga i na chwilę obecną mówię, że ostatnia. Jedynym utworem tego autora, który wywołał we mnie pozytywne emocje, wzruszył i wtarł mi się w pamięć to "Wielki marsz", który polecam każdemu, kto osiągną odpowiedni wiek, aby ją zrozumieć. Reszta to było WIELKIE rozczarowanie. Starałam się czytać dużo, aby w końcu dostrzec fenomen S. Kinga. Niestety, najwidoczniej jego styl nie jest w moim typie...

niedziela, 14 sierpnia 2011

Pożeracze umysłów, czyli książki, którym nie można się oprzeć.

Pożeraczy ciąg dalszy.
Książką, którą śmiało mogę polecić jest debiutancki utwór Stephena Kinga "Carrie", będąca od pierwszej strony zachwycająca, jak również wstrząsająca. Zostałam mile zaskoczona przez "króla horroru", ponieważ zwrócił on uwagę na problem tak oczywisty, nadając mu ogromne znaczenie. Spodobała mi się prostota z jaką King opisał okrutne zachowania ludzi. Godna polecenia i zasługująca na niebagatelne oklaski. Recenzja wkrótce :)

Recenzja książki "Błogosławieni, którzy pragną..."



Co się stało z Oslo?



„Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni”
Ewangelia według św. Mateusza (5,6)
Znamy wielu skandynawskich mistrzów kryminału, a od niedawna ich grono poszerzyła Anne Holt, która jest autorką kolejnej fenomenalnej, zadatkowej i pełnej grozy powieści „Błogosławieni, którzy pragną”. Pisarka ma za sobą studia prawnicze, rok piastowania urzędu Ministra Sprawiedliwości Norwegi oraz pracę jako prokurator w policji w Oslo. Jej książkom nie można zarzucić żadnych niedociągnięć, jeżeli chodzi o przepisy prawne, gdyż przez wiele lat sprawowała praktykę adwokacką. Szeroką wiedzę ukazaną w książce „Błogosławieni, którzy pragną” na temat opinii publicznej zapewne zawdzięcza doświadczeniu jakie zdobyła podczas pracy jako dziennikarka w telewizji. W swoim dorobku ma dwie serie i kilka oddzielnych powieści między innymi „Ślepa bogini” czy też „Materialista”, które cieszą się uznaniem szczególnie w Europie i coraz częściej w Polsce.
„Błogosławieni, którzy pragną…” jest drugą częścią przygód o sierżant Hanne Wilhelmsen, jednak niewiele spotykamy w niej nawiązań do pierwszego tomu-„Ślepa bogini”. Akcja utworu rozgrywa się w Oslo, które przeżywa falę niespotykanych w tamtym klimacie upałów. Widać pogoda i żar lejący się niemiłosiernie z nieba wpływa w negatywny sposób na mieszkańców stolicy, bowiem zauważalny jest znaczny wzrost gwałtów, aktów przemocy i morderstw. Na domiar złego policja w każdy weekend odnajduje tzw. sobotnie masakry… Sierżant Hanne Wilhelmsen zostaje przydzielona sprawa brutalnego gwałtu na młodej i pięknej studentce medycyny. Opieszale prowadzone śledztwo nie daje żadnych wyników dopóki policjantka nie odkrywa połączenia pomiędzy gwałtem a sobotnimi masakrami. Wtedy rozpoczyna wyścig z czasem i rządzą zemsty…
„Błogosławieni, którzy pragną” to powieść kryminalna, dostarczająca nam „dreszczyku emocji” i pozwalająca odpowiedzieć na kilka pytań coraz częściej nurtujących człowieka dwudziestego pierwszego wieku. Pomiędzy bezwzględną fabułą ukazującą nam naturę człowieka oraz czyny, do których potrafi być zdolny autorka zwraca uwagę na życie prywatne pięknej, a zarazem twardej Hanne- głównej bohaterki, która obawia się reakcji otoczenia na wieść o tym , że jest ona homoseksualistką. Na podstawie gwałtu ukazanego w powieści pisarka próbuje wyjaśnić i nadać rolę sadyzmowi jaką stanowi w aktach przemocy nad drugim człowiekiem. Szczególnie realistycznie Anne Holt nakreśliła postaci ofiary gwałtu- Kristine i jej ojca. Ich uczucia, pustkę, która wypełniła ich serca, troskę i zgryzotę oraz rządzę zemsty były bardzo wyraziste i rzeczywiste, co jest wielkim plusem książki. Pisarka zwraca również uwagę na problem spotykany w wielu krajach, a mianowicie umarzanie większości doniesień o gwałtach.
Jeżeli chodzi o język powieści to muszę zaznaczyć, iż Anne Holt posługuje się bardzo fachowym słownictwem, co zapewne wynika z jej wykształcenia i doświadczenia. Książkę z całą pewnością mogę zaliczyć, do tych, od których nie można się oderwać. Czyta się ją z niezwykłą lekkością i zaciekawieniem o losy bohaterów. Sama muszę przyznać, iż czekałam do ostatniej strony na rozwiązanie prywatnych spraw Hanne. Pisarka często używa sarkazmu w wypowiedziach bohaterów, a sierżant Wilhelmsen znana jest ze swojej ciętej riposty. W każdym rozdziale dowiadujemy się czegoś nowego, co nie pozwala nam odłożyć „Błogosławieni, którzy pragną…” na półkę. Śledztwo wymyślone przez Anne Holt jest tak staranie zaplanowane, że czytelnikowi trudno domyślić się jakiegokolwiek szczegółu.
Książka bardzo mi się podobała, gdyż uwielbiam powieści trzymające w napięciu i z lekkim dreszczykiem emocji, a tego na pewno nie zabraknie w „Błogosławieni, którzy Pragą…”. Historia Hanne Wilhelmsen zaciekawiła mnie, dlatego też myślę, że przy najbliższej sposobności sięgnę po pierwszy tom „Ślepa bogini”. Ciekawa i wciągająca fabuła, realistyczna historia i prawdziwe, nie mdłe uczucia bohaterów, to tylko niektóre z cech książki, które mnie do niej przekonały. Bez wahania mogę stwierdzić, że „Błogosławieni, którzy pragną…” to jeden z lepszych kryminałów, nieustępujący fenomenalnym powieściom Cobena czy Larssona. Książkę polecam szczególnie osobom, które darzą zamiłowaniem ten gatunek, jak również tym, którzy pragną zacząć swoja podróż po świecie przestępstw i morderstw. Na pewno się nie zawiodą. 
Książka została przekazana przez serwis nakanapie.pl

You might also like:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...