niedziela, 24 lutego 2013

Po drugiej stronie lustra...

Tytuł: "Reckless. Kamienne ciało"
Autorka: Cornelia Funke
Ilość stron: 349
Cena: 34,90 zł
Moja ocena: 4/10


Jakiś czas temu przeglądałam z moją koleżanką książki naszego dzieciństwa. Wspominałyśmy między innymi "Opowieści z Narni", "Kroniki wojen duszków" czy "Atramentową trylogię"i tę niezapomnianą atmosferę, jaka towarzyszyła nam przy odkrywaniu mrocznych tajemnic historii znanych nam bohaterów. Uznałyśmy, że  ciekawie byłoby przeczytać książkę w takim stylu jeszcze raz, w momencie, kiedy już lata dzieciństwa są jedynie miłym wspomnieniem. Nie wiem jakim sposobem, ale padło na "Reckless. Kamienne ciało" Corneli Funke - pisarki, o której wiele słyszałam, ale nie miałam okazji przeczytać, żadnej powieści jej autorstwa. Kiedy przekartkowałam książkę i zobaczyłam cudowne obrazki, powróciłam myślami do mojej ulubionej serii i postanowiłam: muszę to przeczytać! Dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont, miałam okazję. 

Jakub Reckless bardzo długo toczył dosyć burzliwe i pełne niebezpieczeństw życie po drugiej stronie lustra.  Znajdował dom i poczucie spełnienia w świecie, w którym nawet najmroczniejsze bajki są rzeczywistością. Przez lata zajmował się poszukiwaniem magicznych przedmiotów dla możnych tamtejszej krainy. Kiedyś Jakub posuną się jednak o krok za daleko i teraz ciało jego brata zaczyna zamieniać się w kamień. Reckless rozpoczyna walkę z czasem i z jedną z najniebezpieczniejszych istot krainy po drugiej stronie lustra - czarnej nimfy. 
Kiedy rozpoczęłam czytanie przeżyłam zawód, styl autorki okazał się o wiele mniej czarujący, niż go przedstawiały recenzje, opisy i opinie. Miałam jednak nadzieję, że to tylko moje mylne pierwsze wrażenie. Wkrótce okazało się, że nie zadowala mnie również sposób prowadzenia fabuły. Owszem, lubię gdy pisarz/pisarka nie zdradza wszystkich faktów od razu, ale według mnie Cornelia Funke po prostu przesadziła. Kompletnie nie wiedziałam co i jak z najważniejszym wątkiem książki, głównie chodzi mi o motyw kamiennego ciała, w którym niestety nie wiedziałam o co chodzi, a szkoda, ponieważ wydawał się być bardzo ciekawy. Nie wykluczam nieznajomości jakiejś baśni, z której być może został zaczerpnięty. 

Najbardziej zainteresował mnie pomysł wykorzystania wielu znanych baśni, do stworzenia nowej rzeczywistości. Niestety, Funke nie była pierwsza, toteż nie powiem, że idea stworzenia książki była oryginalna, ale dostaje ode mnie plusa za realizację. Urzekły mnie również niesamowite ilustracje przy początku i końcu rozdziału. Wracając do treści, to utwór pisany jest lekkim stylem, toteż czyta się go bardzo szybko. Niestety mnie nie wciągnął; wydawało mi się, że poszczególne sceny są jakby wyrwane z różnych historii. To spowodowało, że fabuła była niespójna. Ponadto autorka „skakała w czasie”, gdyż pomiędzy jednym wątkiem, a drugim było kilka dni różnicy. Miałam wrażenie, jakby nie miała pomysłu na przykład na ciekawe opisanie podróży, czego bardzo żałuję. Świat, w którym toczy się akcja jest bardzo interesujący, więc na pewno można było rozszerzyć opisy nowych zjawisk charakterystycznych dla bajkowej krainy po drugiej stronie lustra.

Według mnie, pomysł autorki mógłby być  fundamentem pod naprawdę ciekawą i oryginalną książkę, jednak Cornelia Funke nie wykorzystała maksimum swoich możliwości. „Reckless. Kamienne ciało” to książka, która rozczarowała mnie na tyle, że z pewnością nie zdecyduję się na przeczytanie jej kontynuacji. Czyta się ją szybko, a styl autor jest bardzo lekki i przyjemny, jednak mam wiele zastrzeżeń do fabuły, toteż raczej nie polecam lektury tej książki.


Za możliwość przeczytania "Reckless. Kamienne ciało" dziękuję wydawnictwu Egmont :) 








10 komentarzy:

  1. Mam książkę na półce, tak więc jestem zmartwiona tak słabą recenzją :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm, szkoda, że taki dobry pomysł został zmarnowany. Raczej nie zajrzę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie zamierzałem nigdy jej przeczytać a twoja recenzja z pewnością mnie nie zachęciła więc nie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Do tej pory czytałam same pozytywne recenzje. Od pewnego czasu jestem ciekawa tej książki, ale skoro piszesz że Cię zawiodła to zastanowię się jeszcze nad nią.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nawet o tej książce nie myślałam w sposób taki, żebym mogłabym ją przeczytać. Taka możliwość nawet nie przychodzi mi do głowy. Jestem jak najbardziej do niej negatywnie nastawiona.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakoś mnie do niej nie ciągnie. Mam co czytać także ją odpuszczam sobie;)

    OdpowiedzUsuń
  7. nie zamierzałam tego czytać, a Twoja recenzja utwierdziła mnie w tym :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. NUUUUUDYYYYY, NIC SIĘ NIE DZIEJE

    OdpowiedzUsuń

Drogi gościu!
Skoro odwiedziłeś mojego bloga zostaw po sobie jakiś ślad. Będzie mi bardzo miło :)

You might also like:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...