wtorek, 3 lipca 2012

Krater strachu - recenzja "Miasteczka Niceville"


Tytuł: "Miasteczko Niceville"
Autor: Carsten Stroud
Liczba stron: 516
Cena: 38,00 zł
Moja ocena: 7/10


Fala nienawiści i rządzy zemsty może nas prześladować latami, szczególnie kiedy dotyczy całej rodziny. Ciągnie się wówczas przez pokolenia niczym klątwa, a jej piętno odczuwają zarówno młodzi, jak i starzy. No cóż, nie od dziś wiadomo, że niszczycielską moc nienawiści trudno zatrzymać.
Carsten Stroud to uznany i niejednokrotnie nagradzany dziennikarz prasowy oraz autor bestsellerów New York Timesa. „Miasteczko Niceville” to pierwsza część serii trzymających w napięciu horrorów o tajemniczym miasteczku.

Niceville to na pozór zwykłe, amerykańskie miasto. Posiada ono jednak jedną cechę charakterystyczną, a mianowicie niebywale wysoką liczbę zaginięć, przekraczającą wielokrotnie średnią krajową. Pewnego dnia dziesięciolatek – Rainer Teague dosłownie znika wpatrując się w lustro na wystawie sklepowej. Dokładnie za rok zostaje zgłoszone zaginięcie kolejnej mieszkanki miasteczka i jej ogrodnika. Sprawą zaczyna interesować się detektyw Kavanaugh wciągając siebie i swoją żonę w świat balansujący na krawędzi życia i śmierci, którym rządzi siła mieszkająca na dnie Krateru – otchłani znajdującej się blisko miasteczka.



„Miasteczko Niceville” to książka, którą (gdyby nie było w niej elementów fantastycznych) zakwalifikowałabym do thrillera, gdyż większa część utworu to opisywanie kryminalnych spraw bohaterów. Na początku czytelnik jest zdezorientowany,  gdyż w powieści mamy dużą ilość wątków. Na szczęście w połowie wszystko zaczyna się układać w jedną całość. Samej akcji w utworze mamy tyle, co kot napłakał, jednak co ciekawe ani chwili się nie nudziłam podczas jej lektury. Nastawiłam się na mrożącą krew w żyłach książkę, co sugerował z resztą opis, jednak „Miasteczko Niceville” mi tego nie dostarczyło. Jak przypuszczam, główną tego przyczyną jest fakt, iż jest to pierwsza część serii i w zamierzeniu autora było wyjaśnienie wszystkiego i zaintrygowanie czytelnika do kolejnych części. I muszę przyznać, że czuję się jak najbardziej zaintrygowana.

Bardzo podobał mi się styl i język autora. Zmieniał go, dopasowując do osoby w danym momencie opisywanej, dlatego też bardzo dobrze wczuwałam się w uczucia bohaterów. Poza tym styl pana Strouda jest przystępny i przyjemny, toteż książkę czyta się bardzo lekko. „Miasteczko Niceville” czyta się szybko pomimo występujących w nim dialogów „o niczym”, które do pewnego momentu dezorientują czytelnika. Mimo, że scen mrożących krew w żyłach w pierwszej części było jak na lekarstwo, to muszę przyznać, że Autor potrafi budować napięcie.

Pewnie się dziwicie, dlaczego wystawiłam tak wysoką ocenę skoro książkę przedstawiłam w niezbyt dobrym świetle. Odpowiedź jest bardzo prosta, widzę w „Miasteczku Niceville” duży potencjał Autora, który mam nadzieję wykorzysta przy następnych częściach. Jeżeli Carsten Stround miał w zamierzeniu zaintrygować i zachęcić czytelnika do sięgnięcia po kolejne tomy, to w moim przypadku na pewno mu się udało. Początki zazwyczaj bywają nudne, ale mam nadzieję, że w kolejnych częściach pisarz się rozkręci i pokaże na co go stać, bo po lekturze „Miasteczka…” widać, że stać go na wiele. A póki co polecam lekturę pierwszej części i cierpliwie czekam na kolejne. 


Książkę otrzymałam od wydawnictwa Prószyński i S-ka, za co serdecznie dziękuję :) 


17 komentarzy:

  1. Mam ochotę na tę książkę.

    Btw, ależ podobny szablon do mojego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Immora, kurcze weszłam na twojego bloga i faktycznie. Mimo, że tła zupełnie inne, to i tak strasznie podobnie jest. Już zmieniam.

      Usuń
    2. Ale nie chodziło mi żeby zmieniać! :D Tylko tak zauważyłam, bo nigdy wcześniej nie trafiłam na tak podobnego bloga do mojego :) A że liczba szablonów jest ograniczona to już niczyja wina... Ale tak też jest ładnie :)

      Usuń
    3. Immora, spoko :) Zmieniłam tło i nie ma sprawy. Ten też mi się podoba, więc jest ok.

      Usuń
  2. Do mnie książka niespecjalnie przemawia, więc raczej sie nie skuszę :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie jestem fanem horrorów, więc odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  4. z chęcią przeczytam! bo to coś w sam raz dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja mam ochotę na tę książkę od kiedy ukazała się w zapowiedziach :)))))I zdania nie zmieniłam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak, tak przeczytam ją bo już dużo o niej słyszałam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam w planie tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oo XD Bardzo ciekawa pozycja. Nie słyszałem o niej ale chyba warto przeczytać :3

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo zachęciłaś mnie nie tylko opisem, ale również i ciekawą recenzją. Z przyjemnością zapoznałabym się z tą lekturą.

    OdpowiedzUsuń
  10. Od jakiegoś czasu już zastanawiam się nad tą ksiązką. Sięgnąć, a może nie? Książka wydaje się z jednej strony fajna i mam nadzieję, że może po wakacjach znajdę jeszcze czas na sięgnięcie może po nią? W każdym razie żywie szczerą nadzieję, że mi się spodoba :)

    Pati

    OdpowiedzUsuń
  11. Nigdy bym nie sięgnęła po tę książkę, gdyby nie Twoja recenzja. Dlatego na pewno, gdy zobaczę taką okładkę gdziekolwiek, czy w księgarni, czy w bibliotece, na pewno ją zgarnę. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak wypatrzę t książkę w bibliotece to chętnie po nią sięgnę ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam przyjemność oznajmić, że organizuję mój pierwszy blogowy konkurs! Zapraszam Cię do zabawy. Można wygrać ebook, który naprawdę mi się spodobał. Szczegóły u mnie na blogu. Pozdrawiam :)

    http://ksiazki-legera.blogspot.com/2012/07/konkurs.html

    OdpowiedzUsuń

Drogi gościu!
Skoro odwiedziłeś mojego bloga zostaw po sobie jakiś ślad. Będzie mi bardzo miło :)

You might also like:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...